Johnny Earle swój biznes rozpoczynał w wieku 19 lat. Nikt poza nim nie wierzył wówczas w sukces firmy, którą stworzył. Postawił na wydawałoby się mało konkurencyjny biznes jakim jest sprzedaż koszulek, ale dzięki innowacyjnemu podejściu szybko udało mu się zdobyć klientów. Jego przykład jest dowodem na to, że niewielkie pieniądze a pomysł i zaangażowanie to klucz do sukcesu.
Początki jak zawsze nie były łatwe. Johnny Earle każdego dnia przychodząc do swojej pracy witany był przez swoich współpracowników na różne sposoby. Nazywali go “Johnny Appleseed”, “Johnny Pancakes” czy „Johnny Cupcakes". Właśnie przez kolegów otrzymał ten ostatni przydomek, który się dość szybko przyjął.
W 2000 roku Johnny zamówił dla swojego zespołu grającego metal On Broken Wings T-shirty. W żarcie dostał je z nadrukowanym hasłem „Johnny Cupcakes”. Jego koledzy naśmiewali się z całego zdarzenia, jednakże zaczęli w nich występować na scenie. Ludzie w końcu chcieli mieć takie same koszulki jak ich bożyszcze, więc Johnny wpadł na pomysł stworzenia biznesu w postaci sprzedaży takowych koszulek. Wkrótce wszystko poszło po jego myśli i sprzedawał pół tuzina dziennie koszulek, co ciekawe – jako sklep służył mu bagażnik samochodu.

Znak towarowy „Johnny Cupcakes” stał się coraz bardziej rozpoznawalny wśród ludzi. Wtedy to Johnny pomyślał nad stworzeniem logo firmy i rozpoczął masową produkcję. Dziś firma Johnny Cupcakes to prężnie działające przedsięwzięcie. Jego historia to kolejny dowód na to, że pomysł w połączeniu z ciężką pracą i konsekwencją prawie zawsze prowadzą do sukcesu. Stworzona przez młodego chłopaka firma w 2008 roku wygenerowała 3,8 mln dolarów przychodu i ponad 1 mln dolarów zysku.
.jpg)
W 2008 roku Johnny Cupcakes walczył z marką Billabong, zarzucając jej kradzież projektu koszulki. Wyżej widać jego koszulkę ze złotym zębem. Projekt został stworzony w 2005 r. i sprzedawany był w różnych wersjach kolorystycznych. Firma Billabong wydała w 2007 r. swoją czarną wersję koszulki, która była niemal dokładną kopią tej sporządzonej przez Johnna. Kolekcja była sprzedawana tylko w Europie, ponieważ (jak zarzuca się firmie Billabong) myśleli, że nikt nie zauważy, że pomysł jest zwykłą kopią.
Sprawę można podsumować słowami Johnna: "Mogli już ukraść pomysł, ale używć różnych zębów... Istnieje cienka linia pomiędzy inspiracją a prostym przekopiowaniem. Jeśli nawet nic nie wyjdzie z mojej walki, chce aby sprawa z Billabong wyszła na jaw, bo tak się po prostu nie robi".
< wróć